Gowin: Jeśli PO chce nadal wygrywać, musi być bardziej liberalna
Rozmawiała Renata Grochal2010-01-12, ostatnia aktualizacja 2010-01-12 19:03
- Nie możemy trwać w narożniku, w jaki wpędziła nas sprawa hazardowa. Powinniśmy odważnie rozliczyć się z niej, ale musimy uciekać do przodu, modernizować państwo - mówi poseł Jarosław Gowin z zarządu PO.
Renata Grochal: Zaczyna się rok wyborczy, a poparcie w sondażach dla rządu, premiera i samej PO od jesieni spada. Wiecie jak wyjść z tej sytuacji?
Jarosław Gowin: - Po sprawie hazardowej nie potrafimy wyjść z poślizgu. Pierwsze decyzje premiera, który zdymisjonował szefa klubu PO i kilku ministrów, były odważne. Błyskawicznie przeprowadziliśmy ustawę ograniczającą hazard. Ale potem zabrakło politycznej dalekowzroczności, a może i odwagi, by kontynuować to samorozliczanie.
Sprawa komisji hazardowej pochłania dziś zbyt dużo naszej uwagi i energii. Cierpi na tym skuteczność naszych działań. Liczę, że w najbliższym czasie odbędzie się spotkanie władz Platformy i wypracujemy strategię na najbliższe miesiące. Nie możemy trwać w narożniku, w który wpędziła nas sprawa hazardowa. Powinniśmy odważnie rozliczyć się z niej, ale musimy uciekać do przodu. Nowymi inicjatywami legislacyjnymi pokazać opinii publicznej, że nadal rządzimy Polską, a nie tylko administrujemy.
Ale liderzy PO mówią, że do wyborów prezydenckich reform nie będzie, bo Lech Kaczyński wszystko zawetuje.
- Taka postawa dawałaby gwarancję, że poparcie dla nas będzie dalej spadać. W 2007 r. dostaliśmy ogromny kredyt zaufania, a nasz elektorat oczekuje, że będziemy podejmowali trudne decyzje, zwłaszcza gospodarcze, nawet jeśli nieco pogorszyłoby to nasze wyniki w wyborach prezydenckich, samorządowych czy parlamentarnych w 2011 r. Zaniechanie będzie nas kosztować więcej.
Po co PO chce wygrać kolejne wybory? Macie plan dla Polski? Na resentymencie PiS-owskim drugi raz nie da się wygrać.
- Polska potrzebuje więcej wolnego rynku, deregulacji, naprawy konstytucji. Nie mam poczucia, że w pełni wykorzystaliśmy pierwszą połowę kadencji. W 2008 r. zmiany szły zbyt wolno, a w 2009 r. dopadł nas kryzys i nie było już warunków do modernizacji państwa. Moim zdaniem jeszcze przed wyborami prezydenckimi trzeba rozpocząć prace nad realizacją postulatów, które głosimy od lat. Tak żeby po wyborach prezydenckich wprowadzić podatek liniowy, ruszyć wydatki sztywne w budżecie, wydłużyć wiek emerytalny.
Co z reformą KRUS?
- Zakładam, że jeśli wygramy wybory parlamentarne, będziemy po raz kolejny rządzić z PSL. Nie przewiduję więc szybkiej zmiany w KRUS, raczej stopniowe uszczelnianie. Co innego z przywilejami emerytalnymi innych grup zawodowych. Należy likwidować je w szybszym tempie. A wieś trzeba stopniowo przygotowywać na odchodzenie od KRUS.
Nie powinniśmy odpuszczać też zapowiadanych przez nas od lat zmian prawno-ustrojowych. I nie chodzi tylko o korektę konstytucji, ale też o zmianę sposobu stanowienia prawa. Dziś za dużo spraw jest regulowanych ustawowo. Trzeba to ograniczyć. I uszczelnić system stanowienia prawa, by nie tylko był mniej podatny na ingerencje lobbystów, ale żeby prawo nie było tworzone tak chaotycznie jak dziś. Projekty rządowe często są zmienianie w komisjach albo na sali plenarnej. W efekcie powstają potworki prawne.
Szefowa programu ds. zwalczania korupcji Fundacji Batorego Grażyna Kopińska uważa, że Sejm powinien zajmować się projektami rządowymi, a poselskie uchwalać wyjątkowo, gdy jest konsensus między partiami.
- Poszedłbym dalej i dopuścił możliwość zgłaszania ustaw tylko przez rząd. Inaczej posłowie nadal będą zgłaszali mnóstwo ustaw, które nie są zgodne z priorytetami rządu, a nawet z jego polityką.
Źródło: Gazeta Wyborcza