Jarosław Gowin Jarosław Gowin








Aktualności
wywiad- "Wprost"

Czy Platforma ukarze biskupów za poparcie dla PIS w wyborach prezydenckich?

Nie rozumiem takiego pytania. Niby dlaczego jakaś partia miałaby „karać” Kościół? Natomiast wielu z nas, członków Platformy, a zarazem członków Kościoła, boleśnie odbiera fakt, że duża część duchowieństwa zaangażowała się na rzecz Jarosława Kaczyńskiego. Nie chodzi o to, że księża popierali niewłaściwego kandydata. Chodzi o to, że w ogóle popierali kogokolwiek - moim zdaniem jest to sprzeczne z misją Kościoła. Angażując się na rzecz konkretnego kandydata, Kościół zamienia się w polityczną grupę nacisku. Hierarchia kościelna właśnie roztrwoniła swoim działaniem cząstkę wielkiego dobra, jakim jest społeczny autorytet Kościoła w Polsce.

To będzie miało dla Kościoła konsekwencje?

Jeżeli, to długotrwałe, polegające na tym, że część młodego pokolenia może się odwrócić od Kościoła, a raczej od swoich rozpolitykowanych proboszczów.

A szybkie polityczne?

Kościół jest „dobrem narodowym” i powinien być dobrem chronionym. „Karanie” Kościoła byłoby ze strony Platformy głupotą i małodusznością. Powinniśmy też zastanowić się, co w nas spowodowało, że tak wielu księży obróciło się przeciwko nam. Ci księża zrobili to przede wszystkim pod wpływem wstrząsu, jakim była katastrofa smoleńska Myślę, że mocno w oczach ludzi Kościoła zaszkodziła nam także działalność Janusza Palikota i nakierowanie kampanii Bronisława Komorowskiego na pozyskanie lewicowego elektoratu. Jako katolicy powinniśmy nie walczyć z Kościołem, tylko walczyć wewnątrz Kościoła o jego kształt.

Czy po wyborach w pana partii były głosy, domagające rozliczenia się z Kościołem?

Pojawiały się takie opinie, ale sporadycznie.

Czyli żądanie rewanżu nie jest powszechne? Żyliśmy zgodnie z Kościołem, zostaliśmy zdradzeni, więc teraz czas zapłaty.

Pomijając aspekty religijno-moralne, które powstrzymywałyby ogromną większość z nas przed jakimkolwiek ciosem w Kościół, to takie uderzenie byłoby zwykłą polityczną głupotą. Kościół w Polsce ma 1000 lat i wszyscy, którzy z nim walczyli, źle na tym wyszli.

Nie widzę tu aspektu religijnego. Wielu biskupów i wielu proboszczów zachowało się jak politycy, a nie liderzy duchowni.

Czy z tego, że 8 mln Polaków głosowało na Jarosława Kaczyńskiego należy wyciągać wniosek, że Platforma ma te 8 mln ludzi karać? Czy mamy karać województwa, w których Jarosław Kaczyński zwyciężył? Takie myślenie to absurd!

Kościół nie był wam gotowy pomóc nawet w sprawie krzyża przed Pałacem Prezydenckim.

To nieprawda. Bez zaangażowania Kurii warszawskiej i pomocy bardzo mądrych księży, znalezienie rozwiązania byłoby chyba niemożliwe.

Więc bez Kościoła, bez arcybiskupów nie byłoby porozumienia w sprawie krzyża?

Moim zdaniem nie, a w każdym razie porozumienie to byłoby kontestowane przez PiS.

Pasuje wam wojna polsko-polska?

Niektórym w Platformie pasuje, bo ta wojna to igrzyska, które odwracają uwagę od chleba, czyli od niezbędnych, a częściowo dość trudnych reform. Mnie ta wojna kompletnie nie pasuje. Po pierwsze zaszła bardzo głęboko, podzieliła Polaków, czasami skłóciła rodziny. Po drugie ja się nie boję silnej opozycji. Każda partia rządząca potrzebuje silnej opozycji, jeżeli ma robić sensowny użytek z władzy. Po trzecie taki styl uprawiania polityki, jaki prezentowało PiS w kampanii prezydenckiej, czyli spokojny, wyważony, tworzyłby pozytywny klimat dla szybkich reform, które rząd i Platforma muszą przeprowadzić

Jak Paweł Poncyliusz i Joanna Kluzik - Rostkowska wyglądają dziś, w świetle tego co zdarzyło się po wyborach?

Głęboko im współczuję, bo położyli na szalę rzecz najcenniejszą: swoje twarze. Życzę im jak najlepiej, ale sądzę, że nie mają przyszłości w swojej partii, odnieśli zbyt duży sukces, żeby wewnątrzpartyjni oponenci im to darowali.

Czy dla Pawła Poncyliusza i Joanny Kluzik – Rostkowskiej jest miejsce w Platformie?

Nie lubię takich pytań, bo nie jestem headhunterem. Mogę powiedzieć, że bardzo bym chciał być w jednej partii z takimi ludźmi jak oni, ale nie zamierzam ich namawiać do wejścia do Platformy.

Przecież Joanna Kluzik-Rostkowska jest od pana mocno na lewo.

W niektórych sprawach tak. Ale podoba mi się jej styl uprawiania polityki, wolny od zacietrzewienia, nastawiony na szukanie kompromisu. To, że stać ją było na taki gest, jak wstrzymanie się od głosowania w sprawie wyboru na marszałka Sejmu Grzegorza Schetyny, to świadectwo rzadkiej w polskiej polityce klasy. Wydaje się, że zapłaci za nie wysoką cenę.

Na razie kosztowało ją to 500zł kary dyscyplinarnej, ale pewnie będzie więcej.

Myślę, że na skutek tego gestu nie zostanie wicemarszałkiem Sejmu, a nie będzie to koniec przykrości, które ją spotkają.

Słyszał pan w Platformie głosy po wypowiedziach Jarosława Kaczyńskiego i innych polityków PIS, czyli po rozpoczęciu tej wojny, że dobrze, że to poszło w tę stronę?

Słyszałem, ale nie są to głosy powszechne. W duszy każdego z nas, także w mojej, obywatelska troska o Polskę walczy z myśleniem o partykularnym interesie Platformy. W tym interesie jest, żeby politycy PiSu stawiali Antoniego Macierewicza na czele zespołu do wyjaśnienia katastrofy.

Czyli w partykularnym interesie Platformy leży wystawienie Janusza Palikota?

Tak, chociaż nie zrobił tego z inspiracji partii. On prowadzi działalność na własny rachunek.

I za nią moim zdaniem, i tu jestem gotowy założyć się z panem, nie wyleci z Platformy.

Nie przyjmuję zakładu, uważam, że ma pan rację.

Że nie wyleci? Dlaczego?

Jego działania są koncesjonowane.

Co to znaczy?

To znaczy, że w kierownictwie partii przeważa opinia, że jest potrzebny w roli bicza na PiS.

Czyli nawet jeśli Platforma nie wysłała go na zespół PIS do sprawy katastrofy, to na jego obecność tam...

Patrzy się przez przymknięte palce.

Kto jest jego patronem, kto chroni go w Platformie?

Jakie ma pan następne pytanie?

Czyli Donald Tusk jest jego protektorem.

Nie wiem. Na pewno ci protektorzy są gdzieś wysoko w Platformie, ale nie mam przesłanek, żeby posługiwać się jakimikolwiek nazwiskami.

Między Januszem Palikotem a Grzegorzem Schetyną trwa wojna. I wyżej niż Schetyna jest tylko jedna osoba, która może chronić Palikota.

Niekoniecznie. Palikot ma swoich wyborców i ma swoich zwolenników wewnątrz partii. To jest główne jego oparcie. Ale trzeba widzieć też drugą stronę medalu. Problemem polskiej polityki nie jest tylko Palikot. Bo jeżeli Palikot wypowiada PIS zimną wojnę domową na szyderstwa, to oni wypowiadają nam gorącą wojnę domową na najcięższe kalumnie.

Minęły trzy tygodnie od wyborów. 21 dni temu Donald Tusk zapowiedział wielkie przyspieszenie reform i ciężką pracę. Coś się w tym czasie zdarzyło, poza dyskusjami o Macierewiczu, Palikocie i wojnie polsko – polskiej?

Oceniam te 3 tygodnie jako kompletną polityczną katastrofę. Jedyne, co mnie podtrzymuje na duchu, to milczenie premiera. Jestem przekonany, że w tym czasie w kancelarii trwają intensywne prace nad doszlifowaniem całego pakietu reform.

Co pan mówi? Jaka katastrofa? W najnowszym sondażu Platforma plus sześć, PIS minus pięć.

To było dla mnie oczywiste, gdy twarze Joanny Kluzik Rostkowskiej i Pawła Poncyljusza zastąpili Antoni Macierewicz i Joachim Brudziński. Ale Platforma nie może budować swojej siły na słabościach opozycji.

Dlaczego nie? Właśnie wygraliście kolejne wybory.

Albo teraz zrealizujemy istotne elementy naszego programu, albo w 2011 roku ta triumfalna seria zwycięstw się zakończy.

Nawet jeśli PiS będzie szło tą drogą i w 2011 roku będzie wybór między Antonim Macierewiczem a wami? Nie sądzę.

Rok w polityce to bardzo dużo. M oże się, nie daj Boże, wzmocnić lewica. Ale ważniejsze jest coś innego. Ja nie wszedłem do polityki, żeby wygrywać kolejne wybory i nie po to Polacy głosowali na Platformę, żebyśmy wygrali jeszcze następne wybory, tylko żebyśmy zakasali rękawy i zabrali się do reform, bez oglądania się na to, jakie będą doraźne skutki polityczne.

Wezwał pan właśnie Donalda Tuska do politycznego samobójstwa? To jest premier, który swoją zasadą uczynił, jak gdzieś mówił „ścibolenie”, a nie pełne rozmachu reformy.

Nad polską polityką ciąży fałszywa pamięć o klęsce AWS. Mówi się, że AWS przegrała wybory, bo wprowadziła zbyt śmiałe reformy. Uważam inaczej. AWS została zniszczona przez nieuzasadnione aspiracje prezydenckie i wewnętrzne podziały. Powinno nam dawać do myślenia, że dzisiaj jednym z najpopularniejszych polityków jest Jerzy Buzek.

Nie podzielam pana optymizmu, że przez ostatnie 21 dni Donald Tusk ciężko pracował w kancelarii nad reformami,. Wydaje mi się, że raczej z radością obserwował kolejne samobójcze, w sensie politycznym wywiady Jarosława Kaczyńskiego i innych polityków PIS oraz walczył z Grzegorzem Schetyną.

Wszyscy w Platformie mamy świadomość, że trzeba na nowo ułożyć wewnętrzne relacje, szczególnie relacje w trójkącie prezydent, premier, marszałek. Politycy nie muszą się głęboko przyjaźnić, jak przez wiele lat Donald Tusk i Grzegorz Schetyna. Politycy mają obowiązek chłodno kalkulować w interesie własnej partii i własnego kraju. Skutki sporu między liderami PO byłyby dla nas opłakane. Wszyscy mamy tego świadomość i dlatego jestem pewien, że konfliktu nie będzie.

Pan rysuje kwadrat, ale do tej pory figurą w Platformie była linia. Na początku był Donald Tusk, a za nim reszta.

To se ne vrati. Platforma ma nie tylko premiera, który jest niewątpliwie politykiem numer 1 w Polsce, ale ma również swojego prezydenta i ma marszałka sejmu, za którym stoi duża część struktur partyjnych.

Jakie będą najważniejsze bitwy w zapowiadanej przez was ofensywie ustawowej?

Najszybciej trafi do Sejmu pakiet ustaw reformujących finansów publicznych. Liczę na to, że szybko trafią też ustawy zdrowotne. Nie możemy zwlekać z reformą emerytur. Na pewno będą nowe propozycje dotyczące emerytur mundurowych, ale to nie wystarczy. W ciągu najbliższego roku Polacy powinni podjąć decyzję, co robimy z wydłużeniem wieku emerytalnego.

Co znaczy, że Polacy powinni zdecydować? W referendum?

W takiej sprawie powinna odbyć się szeroka debata społeczna. Musimy też bardzo poważnie rozmawiać z opozycją.

Z PISem będzie to możliwe dopiero po przeprosinach, których domaga się Jarosław Kaczyński.

Szanuję żałobę Jarosława Kaczyńskiego, ale jak usłyszałem te słowa, to ręce mi opadły. Przy takim podejściu nie da się uprawiać jakiejkolwiek racjonalnej polityki.

Mówi pan, że Donald Tusk jest politykiem numer jeden. Ja uważam, że męża stanu weryfikuje się w takich sytuacjach jak Angelę Merkel teraz. W trudnej sytuacji politycznej zdecydowała się na gigantycznie cięcie deficytu.

Rzeczywiście test na to, czy Donald Tusk jest tylko najsilniejszym w tej chwili polskim politykiem, czy także mężem stanu, jest ciągle przed nim.

I lada dzień ogłosi ambitny plan reform?

Widząc jak PIS prowadzi kampanię prezydencką, pomyślałem, że pojawili się tacy przeciwnicy, o jakich marzyłem. Przeciwnicy, który stawiają nam wysoko poprzeczkę, którzy zmuszają do ciężkiej pracy, jeśli chcemy z nimi wygrać. Ale gdy przeczytałem wywiady Jarosława Kaczyńskiego, zrozumiałem, że do zwycięstwa wystarczy nam siedzieć z założonymi rękami. To ogromna pokusa, zwłaszcza na rok przed wyborami. Liczę, że ją pokonamy.

 

źródło: "Wprost"

Pokaż wszystkie aktualności

img1.jpg
img3.jpg
img4.jpg
img4.jpg


© 2007-2010 - Biuro Poselskie Jarosława Gowina - wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: JK współpraca: Anna Salamończyk-Mochel