W ubiegłym, tygodniu krótkowzroczna polityka władz Krakowa została ukarana. Nie sprawdzałem dokładnie ile lat temu, ale z pewnością bardzo dawno, kiedy rozum rajców i planistów miejskich znajdował się we właściwym miejscu, stadiony Wisły i Cracovii ulokowano na krańcach miasta. Tam, gdzie psy szczekały, a dorożki jeździły niechętnie.
Zanim jednak powstały stadiony, mądry doktor Henryk Jordan wykupił szmat terenu za miastem, żeby zrobić park i place zabaw, na których dzieci mogły zdobywać tężyznę fizyczną zamiast wałęsać się po ulicach. Dzisiaj władze miejskie oskarżają UEFA o spisek przeciwko Krakowowi, dają czerwoną kartkę Platiniemu (którego do niedawna kochały). Podejrzewam jednak, że to UEFA dała czerwoną kartkę prezydentowi Majchrowskiemu i pokazała, że w XXI wieku stadiony powinny znajdować się na obrzeżach aglomeracji miejskich, powinny posiadać doskonały dojazd, parkingi na tysiące samochodów, szybką kolejkę i szybkie, ciche tramwaje. Dwa stadiony w centrum miasta bez żadnej infrastruktury komunikacyjnej, w miejscach, gdzie każdy mecz oznacza gehennę mieszkańców okolicznych dzielnic, paraliż komunikacyjny, rozjeżdżone trawniki, zablokowane przez samochody chodniki i przejścia dla pieszych, stadiony przypominające bardziej wielką giełdę samochodową w centrum miasta – to pomnik głupoty i krótkowzroczności tych, którzy miasto wzięli w swoje posiadanie.
Stadion powinien być wspaniały, nowoczesny, dla 50 tysięcy widzów, ale jeden, ulokowany na obrzeżach miasta, blisko autostrady, połączony z centrum obwodnicą i co najmniej szybkim tramwajem. Na miejscu dzisiejszych stadionów powinny się znaleźć stadiony treningowe i tereny rekreacyjne dla tych, którzy w niedzielne popołudnie nie mieszczą się już na błoniach i w parku dobrego doktora Jordana. Drodzy mieszkańcy, czy na miejscu dzisiejszego stadionu lekkoatletycznego Cracovii nie wolelibyście mieć wspaniałych alejek, torów do rolek, największego w Europie kompleksu zabawowego dla dzieci? Zacisznych kawiarni nad oczkami wodnymi, gdzie można odpocząć po przejażdżce rowerowej, słuchając muzyki z muszli koncertowej? Czy studenci nie chcieliby połaci trawy i drzew, pod którymi mogą się uczyć? Czy w zimie nie mógłby się tam znaleźć mały tor saneczkowy i darmowe lodowiska? Jeżeli myślicie o tym w niedzielne popołudnie patrząc, jak wasze dzieci tłoczą się na małym placu zabaw w pierwszym i kiedyś największym w Polsce ogrodzie jordanowskim, jeżeli chcecie iść na mecz odbywający się na nowoczesnym, bezpiecznym stadionie, gdzie bez problemu można zaparkować samochód nie paraliżując ruchu - to chcecie tego co ja. Pięknego miasta, w którym mogłoby się odbyć Euro 2012, gdyby obecni włodarze mieli umysły rajców sprzed 100 lat i nie istnieli tzw. deweloperzy, którzy korzystając z braku planu zagospodarowania przestrzennego, każdy skrawek miejskiej zieleni chcą zamienić na brzęcząca monetę, a mieszkańców skazać na życie w ciasnym, nieprzejezdnym, betonowym piekle.
Czy naprawdę nie możemy zmienić naszego miasta tak, by za kolejne 10 lat krakowski stadion należał do najpiękniejszych i najwygodniejszych w Europie, a place zabaw dla dzieci i tereny rekreacyjne imponowały cudzoziemcom jak przed stu lat park założony przez doktora Jordana? Pomijam już fakt, że bez terenów zielonych w miastach nikt w piłkę grać nie będzie potrafił. Rozumieli to zarówno Henryk Jordan, jak i założyciele obu wielkich, krakowskich klubów sportowych.
Wszystko wskazuje, że w roku 2012 mecze piłkarskie nie zawitają do Krakowa. Ale przecież mistrzostwa Europy to nie tylko mecze! To także szereg towarzyszących im wydarzeń kulturalnych, wystaw, koncertów, konferencji. Oglądać piłkę na najwyższym poziomie przyjeżdżają nie tylko spragnieni piwa angielscy kibole. Przyjeżdżają także biznesmeni, politycy czy nawet uczeni z całej Europy. Jak pokazały przykłady poprzednich mistrzostw, po obejrzeniu meczu chętnie idą na koncert światowej sławy tenora, ważny kongres czy głośne przedstawienie. Zamiast więc obrażać się na UEFA czy szukać winnych wśród polityków władze miasta jak najpilniej powinny zacząć się zastanawiać, co zrobić, by w roku 2012 Kraków był kulturalną mekką Europy.
19.05.2009, Dziennik Polski