W sprawie ACTA zabrakło nam wyobraźni i wyczucia wrażliwości młodego pokolenia. Decyzja nie była przemyślana. Ale proszę nam nie odbierać możliwości poprawienia czegoś, co jeszcze nie obowiązuje – mówi minister sprawiedliwości Jarosław Gowin.- Newsweek: Mamy wrażenie, że rząd ma ostatnio nie najlepszą passę.- Jarosław Gowin: Jeśli oczekiwaliście Panowie, że zastaniecie mnie w stanie samo zachwytu, to byliście w błędzie.
- Kompromitacja ws. ustawy refundacyjnej, wojna w prokuraturze, awantura o ACTA, problemy w relacjach z Unią Europejską. To przypadkowe wydarzenia, czy ministrowie powinni szukać winy także w sobie?- Zawsze winy trzeba najpierw szukać w sobie. Widzę wiele szczegółowych błędów. Mieliśmy trudności z wprowadzeniem ustawy refundacyjnej...
- ...jest pan wyjątkowo dyplomatyczny.- Daliśmy sobie trochę za mało czasu na przygotowanie listy leków refundowanych. Ale nie mam cienia pretensji do Bartosza Arłukowicza, przecież on był nowym ministrem.
- A do jego poprzedniczki?- Rozmawiamy o obecnym rządzie.
- Ale zapewne jest pan w stanie powiedzieć, na czym polegały błędy w sprawie refundacji leków. Jeśli nie chce pan mówić o personaliach, to sobie darujmy. Znamy je przecież.- To nie będzie unik, ale powiem tak: gdybyśmy nawet nie popełnili żadnego błędu, to i tak wybuchłyby protesty, bo to jest ustawa, która uderza w potężne interesy koncernów farmaceutycznych. Ja o ich sile przekonałem się, kiedy w minionej kadencji pracowałem nad ustawą bioetyczną, dotyczącą m.in. in vitro. Gdyby nie było pretekstu do ataku na ustawę refundacyjną w kwestii karania lekarzy czy aptekarzy, znalazłby się inny.
A Bartoszowi Arłukowiczowi chciałbym dedykować fragment mojego ulubionego wiersza Herberta „Dlaczego klasycy". Mamy nadzieję, że to zgodne z ACTA.
Nie sprowadzałbym tematu ACTA do żartu. A wracając do Herberta: opowiada on historię Tukidydesa, który spóźnił się z odsieczą, przez co kolonia ateńska wpadła w ręce Spartan. Pisze:
„generałowie ostatnich wojen
jeśli zdarzy się podobna afera
skomlą na kolanach przed potomnością
zachwalają swoje bohaterstwo
i niewinność
oskarżają podwładnych
zawistnych kolegów
nieprzyjazne wiatry
Tucydydes mówi tylko
że miał siedem okrętów
była zima
i płynął szybko”.
Mam wrażenie, że taka była właśnie sytuacja Arłukowicza. Nie zwalał na nikogo winy. To dotyczy wszystkich ministrów: jest zima, mamy siedem okrętów, płyniemy szybko.
- W sprawie ACTA mówi pan znacznie bardziej otwarcie. W rządzie miał pan najbardziej krytyczne stanowisko wobec tej umowy, domagając się wstrzymania jej podpisania. Premier zdecydował inaczej.- Myślę, że problem leży w trybie podejmowania przez rząd decyzji w sprawie ACTA. Zrobiliśmy to obiegowo, bez przeprowadzenia dyskusji. Zabrakło nam na moment wyobraźni i wyczucia wrażliwości młodego pokolenia.
- Może rząd nie zdawał sobie sprawy, że ta umowa może być tak interpretowana, że pozwoli odcinać indywidualnych internautów od sieci?- To dobre pytanie. Ja sam niestety obudziłem się po niewczasie. Dopiero kiedy pojawiły się protesty społeczne, wgłębiłem się w ten dokument. Obraz ACTA jest bardzo złożony. Z jednej strony Ministerstwo Sprawiedliwości jeszcze za czasów Krzysztofa Kwiatkowskiego wniosło dużo zastrzeżeń do tego projektu. Kluczowe jest to, że doprowadziliśmy do usunięcia zapisu przewidującego ściganie z urzędu każdego, nawet drobnego naruszenia prawa autorskiego.
- Prokuratura miałaby pełne ręce roboty, bo musiałaby ścigać masę internautów.- Zarówno polskie prawo, jak i ACTA formułują wymogi, które — gdyby je realizować — stworzą świat orwellowski, świat totalitarnej kontroli. Jest jasne, że nikt takich intencji nie ma. Pytanie jest inne. Czy ACTA nie daje czasem innemu państwu — w praktyce USA — możliwości do selektywnego uderzania w internautów z innych państw? Przy pomocy ekspertów zaczęliśmy analizować ACTA pod tym właśnie kątem.
- I jaka jest odpowiedź?- Otwarta. Chyba że dołączymy do ratyfikacji zastrzeżenia — już przygotowane w Ministerstwie Sprawiedliwości — które będą chronić polskich obywateli. Ratyfikacja ACTA wcale nie jest oczywista, biorąc pod uwagę, że ta umowa może zostać zablokowana na szczeblu unijnym. Powtarzam — w sprawie ACTA podjęliśmy decyzję w niedostatecznym stopniu przemyślaną. Ale proszę nam nie odbierać możliwości poprawienia czegoś, co jeszcze nawet nie obowiązuje.
- Słyszeliśmy, że premier miał duży żal do pana za publiczne krytyczne wypowiedzi ws. ACTA.- Jeśli miał, to nie dał temu wyrazu. Chcę jedno wyjaśnić: podczas posiedzenia rządu rzeczywiście rekomendowałem wstrzymanie się z podpisywaniem ACTA. Ale to nie znaczy, że byłem za odrzuceniem tego dokumentu. Rozwiązanie zaproponowane przez premiera — podpisujemy ACTA, ale przed ratyfikacją przeprowadzamy konsultacje społeczne oraz liberalizujemy polskie prawo w tym zakresie (bo jest znacznie surowsze niż ACTA!) — mnie przekonało.
Cały wywiad jest dostępny pod adresem: polska.newsweek.pl