Nowa ustawa o prokuraturze będzie gotowa w drugiej połowie roku, ale konflikt personalny nie powinien trwać do tej pory - twierdzi gość Kontrwywiadu RMF FM minister sprawiedliwości Jarosław Gowin.
- Wydaje się, że dalsza współpraca prokuratorów Seremeta i Parulskiego nie jest już możliwa. Będą decyzje ustawowe i personalne - zapowiada gość RMF FM.
Konrad Piasecki: Minister sprawiedliwości Jarosław Gowin, dzień dobry.
Jarosław Gowin: - Witam serdecznie.
Prezydent broniący Parulskiego przed Seremetem byłby ucieleśnieniem najczarniejszych z pańskich wyobrażeń i snów?
- Wydaje mi się, że to jest całkowicie błędnie postawione pytanie. Pan prezydent wczoraj jasno powiedział, że nie stoi po stronie żadnego ze zwaśnionych prokuratorów, że stoi po stronie prokuratury.
Ale w tej sytuacji, jaka jest dzisiaj, mówienie, że się nie stoi po żadnej ze stron jest de facto opowiedzeniem się za Parulskim.
- Ja nie będę odpowiadał na tak postawione pytanie. Mogę powiedzieć tyle, że tam, gdzie chodzi o bezpieczeństwo Polaków, państwo powinno być silne i zdecydowane. Nie wypowiadam się w kwestiach personalnych, bo to nie leży w kompetencjach, w tej sprawie, w kompetencjach ministra sprawiedliwości. Natomiast będę dążył do uporządkowania sytuacji w prokuraturze, tymi narzędziami, które jako minister sprawiedliwości posiadam. Czyli, narzędziami legislacyjnymi.
A uporządkowanie sytuacji w prokuraturze to jest rozstanie się z którymś z panów?
- Nie przypuszczam, żeby ich dalsza współpraca była możliwa. A jeżeli nawet możliwa, to na pewno nie celowa.
Pan uważa, że w tej sprawie dużo zależy od rządu i szefa MON?
- Oczywiście, że opinia pana ministra Siemoniaka na pewno będzie bardzo poważnie rozpatrywana...
...to będzie coś, co zwiąże prezydentowi ręce, jeśli rzeczywiście dostanie na stół wniosek o odwołanie Parulskiego?
- Nie, gdyby pan prezydent miał związane ręce, to by oznaczało, że ustawa jest całkowicie wadliwie napisana. Całkowite prawo i jednocześnie pełna odpowiedzialność za podjęcie tej decyzji spoczywa na prezydencie.
Gdyby odwoływać Parulskiego, to za PRL-owskie korzenie, za sposób kierowania prokuraturą wojskową, czy tylko za to, co zrobił w poniedziałek?
- Kwestia korzeni ideologicznych jest w tej sprawie całkowicie bez znaczenia. Natomiast znaczenie ma to, czy podwładny, zwłaszcza podwładny w mundurze, lojalnie współpracuje ze swoim przełożonym, czy też to posłuszeństwo mu wypowiada.
Za nielojalność kara jedna: odwołanie.
- Tu nie chodzi o nielojalność, nawet wobec przełożonego, ale jeżeli się to robi publicznie, to w mojej ocenie to jest brak lojalności wobec instytucji, wobec państwa polskiego.
I taki brak lojalności powinien skutkować dymisją.
- Tak ja oceniam tę sprawę. Jak się wydaje pan prezydent ocenia ją nieco inaczej. Widzi ją w kategoriach sporu personalnego.
Źródło: fakty.interia.pl